Czantoria – Kofola i ciasto warte zachodu

Przebieg trasy: Ustroń – Mała Czantoria – Czantoria – Soszów – Mały Stożek – Ustroń

Ustroń

Jak zauważyliście Ustroń dosyć często się tutaj przewija, bo to właściwie tu mam najbliżej, a do tego lubię to miejsce. Dojazd jest szybki i przyjemny, nie tak jak do Wisły, gdzie remont drogi trwa odkąd pamiętam.

Nie miałam zbyt wiele czasu, a dawno nie byłam na Czantorii, dlatego korzystając z pięknej pogody, na którą z utęsknieniem czekałam, szybki look na mapę i w drogę. Nigdy nie potrzebuję jakoś dużo czasu, żeby się gdzieś wybrać. Na tygodniowy wyjazd potrafię się spakować w 10 min, a na szybki rower w góry, właściwie nawet nie muszę, bo wszystko wożę w samochodzie.

Do Małej Czantorii

Z Ustronia na Małą Czantorię, można dostać się żółtym szlakiem, lub niebieskim przez Poniwiec. Ani jeden, ani drugi nie jest jakiś sympatyczny do podjazdu, dlatego tym razem postawiłam pojechać trochę inaczej, by ominąć odrobinę wypychu.

droga

Wiadomo wszystkiego nie można ominąć. Żółtym szlakiem jadę z centrum Ustronia, aż do pola biwakowego pod Małą Czantorią.

szlak

W tym właśnie miejscu zmieniam żółty szlak na szeroką szutrówkę.

las

Co ciekawe widnieje tam znak: “Bardzo trudna trasa górska”. Nie wiem dokładnie czego się tyczy ta tabliczka. Oznaczonej trasy, szlaku, czy może jest gdzieś jakaś ścieżka którą przeoczyłam?

szlak

Szutrówka delikatnie pnie się w górę, a zza drzew zaczynają pokazywać się pierwsze widoki. Jadę tędy pierwszy raz, dlatego wszystko dokładnie oglądam.

las

W sumie jest gorąco, więc jazda w cieniu przez wilgotny las, to dobra opcja.

las

Widoki, widoki, widoki….

las

Nic nie trwa wiecznie

Tak dobrze mi się jechało, że gdzieś ominęłam odbicie w lewo w kierunku Małej Czantorii. Zawracam więc, do kamienistego podjazdu, który mijałam chwilę wcześniej.

droga

Nie jest tak źle, właściwie całość można podjechać, są momenty krótkiego wypychu, ale to raczej przez moją leniwość. Po drodze różne fajne rośliny. Nie wiem co to jest, ale na pewno nie jarzębina.

las

Dalej ścieżka przypomina singiel po zielonym świerkowym gaju.

las

Z elementami głębokich dziur wypełnionych błotem i wodą. Ścieżka ta, przecina się później z żółtym szlakiem, który omijałam.

las

Dojeżdżam do rozległej polany, której wierzchołkiem jest Mała Czantoria.

hala

Po drodze obserwuję paralotniarzy podejmujących próby wzbicia się w powietrze. Ale jakoś tak niezbyt wiało i długo z tym walczą.

hala

Mała Czantoria 866 m n.p.m.

Mała Czantoria to nie jest jakiś wybitny szczyt, ale lubię to miejsce (zresztą, którego miejsca w górach ja nie lubię). W każdym razie jest to idealna miejscówka na “obiad” i drzemkę.

hala

Po jakiś 20 minutach w końcu jednemu śmiałkowi udało wzbić się w powietrze.

niebo

Jak mała to i wielka

Z Małej Czantorii na Wielką Czantorię, zielony szlak graniczny jest jedynym wyborem. Na początku to szeroki trawiasty zjazd do górnej stacji wyciągu Poniwiec.

Później dosyć stromo przez las, oczywiście w górę. Nie unikam miejscowego wypychu.

las

Bo w górach najlepiej smakuje…

Aż w końcu docieram do mojego dzisiejszego celu. Koliba pod Wielką Czantorią. Na przeciw jest Horska Chata leżąca po Czeskiej stronie, ale jakoś tak wolę Kolibę. Mniej ludzi i hałasu.

koliba

Zimna kofola zagryziona ciastem z jagodami, to jest to. Polecam ciasto naprawdę pyszne.

kofola

Ostatnia prosta na Wielką Czantorię to slalom między leniwie przemieszczającymi się obiektami, idącymi chwiejnym krokiem spowodowanym wypiciem Czeskiej Holby.

szlak

Wielka Czantoria 995 m n.p.m

Wielka Czantoria to jedno z tych miejsc, gdzie można stanąć w dwóch krajach jednocześnie. Bijącego po oczach znaku “granica państwa” nie sposób przeoczyć.

czantoria

Czantoria ma wiele właściwości: jest najwyższym wzniesieniem Pasma Czantorii, szczytem granicznym między Polską a Czechami, najwyższym szczytem Czeskiej strony Beskidu Śląskiego, do tego przez jej wierzchołek przebiega główny wododział Polski, który stanowi granicę między zlewiskami Wisły i Odry.

Na Czantorię można również wjechać kolejką, dlatego jest tak oblegana przez turystów. Dla rowerzystów nie jest łaskawa, ze względu na strome zbocza od strony wschodniej i zachodniej.

czantoria

Zjazd z Czantori czerwonym szlakiem na początku jest szeroki i z łatwością można omijać luźne kamienie. Dalej, równolegle do szlaku lecą fajne single miedzy drzewami, wiec można wybrać – rąbanka vs korzenie.

las

Na Przełęczy Beskidek jadę w stronę Stożka.

szlak

Tym razem szlak prowadzi przez bukowy las, w którym jest wiele dziwacznie rosnących drzew, np. drzewo wyrastające z drzewa.

las

Dawno nie bylo selfiaka.

selfie

Robię krótką przerwę na jedzenie i zdjęcia. Wtedy ktoś do mnie zadzwonił, a telefon wpadł mi miedzy konary drzew. Trochę się namęczyłam, żeby go wyciągnąć. Ale na szczęście udało się. Dobrze, że mam takie male dłonie.

las

Kawałek dalej jest Schronisko pod Soszowem Wielkim. Znowu przystanek na uzupełnienie zapasów. Wyjątkowo szybko ubywa mi wody. Jeśli preferujecie odpoczynki w karczmach czy schroniskach, na tej trasie jest wiele takich miejsc.

szlak

Od schroniska na Soszów prowadzi szeroki podjazd, który daje mi trochę w kość. Ale udało się za jednym zamachem strzelić niezbyt lubiany prze zemnie odcinek. Dlatego na szczycie znów leżakowanie. To był ewidentnie dzień lenia. Słońce akurat tak fajnie grzało, a te konary takie wygodne.

hala

Dojazd na Cieślar to idealna ścieżka, w sam raz na leniwy dzień.

cieślar

Wielki Stożek wyłonił się zza zakrętu. Wtedy jednak rezygnuję ze zdobycia tego szczytu, ponieważ zwyczajnie nie chce mi się zaliczać wypychu. Chyba każdy ma czasami taki dzień. Fajna pogoda, warunki, plecak pełny jedzenia, ale jakoś tak, po prostu się nie chce.

szlak

Na Małym Stożku skręcam w nieoznaczoną ścieżkę prowadzącą w głąb lasu. Jest sporo błota. Przypuszczam, że to z tych miejsc, gdzie kałuże nigdy nie wysychają.

mały stożek

Z błotnistej ścieżki wyjeżdżam na leśny asfalt.

cień

Potem ulubione plyty, prosto do Wisły Kopydlo.

szlak

Wisła

W Wiśle jak to w Wiśle, wieczna przebudowa drogi i masa samochodów w korku, a między nimi przeciskający się turyści. Cieszę, że jadę na rowerze. Z Wisły do Ustronia prowadzi trasa rowerowa wzdłuż brzegu oznaczona jako europejska R4.

wisła

Po prawej stronie rzeki odkryłam fajną ścieżkę.

szlak

Tym razem nie zostaję do zachodu…

rzeka

Podsumowanie

Stopień trudności: w porównaniu do szlaków którymi jeżdżę – było łatwo. Najtrudniejszy fragment, to zjazd z Czantorii.

Czas – trasa na popołudnie po robocie, spokojnie do ogarnięcia. Mi zajęło dłużej, bo miałam dzień lenia

Trasę można wydłużyć kontynuując szlak na Wielki Stożek.

Mapa

Góry upajają. Człowiek uzależniony od nich jest nie do wyleczenia…

Edmund Hillary

6 thoughts on “Czantoria – Kofola i ciasto warte zachodu

  1. Jak Ty to robisz że możesz sobie swobodnie leżeć na konarach? 😀 ja jak sie zatrzymam choć na chwilę to zaraz wkoło mnie dziesiątki komarów i owadów 🙁

  2. Trasa rewelacyjna, super się jechało, jednakże nie miałem tak łatwo jak autorka bloga :))), ale dlatego, że dopiero zaczynam przygodę z rowerem i w moim przypadku nie obyło się bez wypychu i pokazania mi przez kochane góry, gdzie moje miejsce w szeregu 🙂 ale w przyszłym sezonie na pewno powtórzę tę trasę. Polecam.
    p.s super, że prowadzisz bloga!!!

    1. Świetnie, że się wybrałeś. W górach nigdy nie jest łatwo;) Lepiej nic nie odkładać na przyszły rok. Jesień w górach jest wyjątkowo piękna::)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *