Czy w Bangkoku można jeździć na rowerze?

Bangkok miasto, które nigdy nie śpi, pełne hałasu, kolorów, kontrastów, skuterów, spalin i wspaniałego jedzenia.

Ale czy w Bangkoku da się jeździć na rowerze? Oczywiście, że się da. Jak się chce to się da. Kiedy planowaliśmy podróż, przypadkowo natknęłam się na miejsce Bang Krachao potocznie nazywane Bangkog’s Green Lung. Stwierdziłam, że to będzie doskonały pomysł na zakończenie naszej trzytygodniowej azjatyckiej wyprawy.

Bang Krachao (บางกระเจ้า) w rzeczywistości znajduje się w prowincji Samut Prakan przylegającej do Bangkoku, znanej jako Phra Pradaeng (พระประแดง). Z łatwością można znaleźć je na mapie ponieważ jest to miejsce, w którym rzeka Chao Phraya ma kształt przypominający podkowę.

Bang Krachao mapa
źródło mapy google

Jak widać jest to dosyć wyróżniająca się część ze względu na zielony kolor.

Bang Krachao pierwotnie było miejscem, do którego przybyła niewielka populacja Mon Birmańczyków, kiedy osiedlili się w Tajlandii. Dziś obszar ten nie jest zbyt rozwinięty, ponieważ mieszkańcy starają się zachować naturę oraz kulturę dzielnicy. Nie można tam budować wieżowców ani centrów handlowych.

W soboty i niedziele Phra Pradaeng staje się domem dla pływającego targu Bang Nam Pheung. Trag jest lokalną atrakcją turystyczną gdzie można zjeść wiele pysznych potraw i owoców. Niestety nam nie pasowało być tutaj w weekend.

Jak się tam dostaliśmy?

Aby dostać się do Bang Krachao na początku musieliśmy jechać metrem, później dość długim spacerem dojść do przystani. Nie było sensu jechać tuk – tukiem ani autobusem, ponieważ były straszne korki. Następnie płynęliśmy przez rzekę łódką prosto do wypożyczalni rowerów. Łódka + rower to 80 THB czyli jakieś 10 zł.

  • Bang Krachao rzeka łódka
  • Bang Krachao wypożyczalnia rowerów

Nie będę się rozwodzić na temat stanu technicznego rowerów na jakich jeździliśmy, ponieważ tego nawet nie można nazwać „stanem technicznym”. Mimo to na płaski teren Bang Krachao były wystarczające. Pojechaliśmy w kierunku Parku Sri Nakhon Khuan Khan. Przed wjazdem do parku znajdują się tablice informacyjne oraz mapy tras na Bang Krachao.

  • Parku Sri Nakhon Khuan Khan mostek rower
  • Parku Sri Nakhon Khuan Khan na rowerze

Z uwagi na to, że duża część Phra Pradaneng jest zalana, zostały wybudowane chodniki na 2 metrowych palach po których przemieszczają się mieszkańcy oraz turyści.
W niektórych miejscach chodniki biegną przez dżunglę, a w innych między domami miejscowych. Sprawia to, że całe Bang Krachao jest magicznym miejscem.

  • Bang Krachao chodnik
  • Bang Krachao chodnik rower
  • Bangkok Bang Krachao palmy
  • Bang Krachao pies

Bang Krachao jest również ostoją wielu gatunków ptaków po drodze mijaliśmy wieżę obserwacyjną, skąd można w ciszy obserwować ptaki. Rower trzeba zostawić w przeznaczonym do tego miejscu parkingowym.

  • Bang Krachao wieża obserwacyjna
  • Bang Krachao parking rowerowy
  • Bang Krachao tablica informacyjna

Oczywiście byliśmy wkrótce głodni, dlatego postanowiliśmy poszukać czegoś do jedzenia. Znaleźliśmy urokliwą lokalną knajpkę. Zamówiliśmy zimne owocowe koktajle, które były zbawienne dla naszych przegrzanych ponad 30 stopniowym upałem organizmów. Do tego oczywiście krewetki z najostrzejszym sosem.

  • owocowe koktajle Bang Krachao
  • Bang Krachao restauracja
  • Bang Krachao
  • curr krewetkowe Bang Krachao Tajlandia

Kiedy zjedliśmy mogliśmy ruszać dalej.

Tym razem, celem była poobiednia kawa. Na mapie było oznaczonych kilka kawiarni, ale albo były zamknięte, albo ceny jakieś takie nie Tajlandzkie. Aż w końcu znaleźliśmy kawiarnię specjalnie przeznaczoną dla rowerzystów Bike and Caffe. W środku były mapy podobne jak na wjeździe do parku Sri Nakhon Khuan, klimatyzacja i przemili gospodarze.

  • Bang Krachao kawiarnia ciastko czekoladowe kawa
  • lungs of bangkok
  • Bang Krachao bike and cafe

Pijąc kawę coś mi upadło na podłogę i wtedy ujrzałam moje nogi! Czarne od smaru…

Jak wspominałam wcześniej, rowery nie były w najlepszej formie, do tego na smarze to nie oszczędzają. Być może wynikało to z tego, że przemiły pan z wypożyczalni chciał jakoś zniwelować odgłosy trzeszczenia, piszczenia itd. wydobywające się z każdej części roweru. Kiedy oddawaliśmy rowery zapytałam czy nie mają czegoś czym mogłabym to zmyć. Dostałam płyn do naczyń oraz taki zwyczajny DRUCIAK do mycia garów.

  • Bang Krachao kawiarnia rower
  • brudna noga ze smaru

Zaczęliśmy powoli kierować się w kierunku przystani. Mijaliśmy świątynię Wat Bang Nam Pheung, nie ukrywam, że natknęliśmy się na nią przypadkiem, kiedy wracaliśmy z pomostu (zdjęcie na samej górze). Nie wchodziliśmy do niej ponieważ mieliśmy nimi już przesyt.

Żółte kwiaty dziewczyna na rowerze

Jeżeli kiedyś się tam wybierzecie to nie liczcie, że będzie chłodniej, bez względu na porę roku i tak będzie gorąco. Ważne, żeby wziąć ze sobą krem przeciwsłoneczny, czapkę i wodę do picia. Nasze rowery miały z przodu koszyki, więc nie musieliśmy nosić plecaków przez cały dzień.

Podsumowanie

Bangkok w moim odczuciu jest niesamowitym miastem, które bardzo polubiłam i do którego na pewno będę wracać. Być może, odwiedziny „Płuc Bangkoku bardzo się do tego przyczyniło.

Bang Krachao jest to fantastyczne miejsce, do którego można uciec od zgiełku panującego w centrum miasta, odetchnąć świeżym powietrzem, skosztować fantastycznej kuchni, zobaczyć piękno przyrody, bagna, kanały, a przede wszystkim jeździć na rowerze.

One thought on “Czy w Bangkoku można jeździć na rowerze?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *