Granica światła – Dolomity

Posted on

Jest ciemno, ale spokojnie. Przez uchylone okno mojego kampera wpada chłodne, górskie powietrze. Słychać tylko wiatr, który szeleści w świerkach i czasem porusza czymś na dachu, jakby chciał mi przypomnieć, że jestem tu tylko gościem. Śniło mi się, że jadę – w górę, przed siebie, bez celu. A kiedy budzę się nad ranem, nie jestem pewna, co było snem, a co rzeczywistością. I w sumie – czy to ma znaczenie?

W górach czas płynie inaczej. Granice między tym, co wewnętrzne, a tym, co zewnętrzne, zacierają się. One są wieczne – surowe, milczące, niewzruszone – a my w ich oczach jesteśmy tylko chwilą. Maleńkim oddechem, który pojawia się i znika.

Właśnie dlatego tu wracam. Bo kiedy wszystko inne traci sens, góry przypominają mi, kim jestem. I że to w zasadzie wystarczy.

Przejechana trasa:

Mapa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *