Niezwykłe Gorce – Turbacz w roli głównej

Gorce

Z czym kojarzą mi się Gorce? Gorce to spokój, harmonia i oderwanie od rzeczywistości. Gorce to cisza, pobudzenie zmysłów i totalny błogostan. A gdzie jest ten Eden? To ten najbardziej zielony punkt na mapie między Beskidem Wyspowym, Kotliną Rabczańską i Pieninami.

Szlaki rowerowe

Na terenie Gorczańskiego Parku Narodowego można poruszać się wyłącznie po wyznaczonych szlakach. Dla rowerzystów powstała sieć tras, pokrywająca się w większości ze szlakami pieszymi. Jak już wybierzecie się na wycieczkę, z pewnością celem będzie zdobycie Turbacza, najwyższego szczytu Gorców.

żródło – gorczanskipark.pl

Aby wejść do parku oczywiście Trzeba zapłacić 5 zeta, jak do Wszystkich Parków Narodowych. Dodatkowo jeśli jesteście samochodem parking 20 zł. Oczywiście w czasach pandemii płacę wszystko kartą i wyleciało mi z głowy, żeby podjechać do bankomatu. Piątka na wejście do parku znalazła się w samochodzie, ale parking… Cóż poszłam na żywioł licząc, że jakoś to wytłumaczę uroczemu Panu Parkingowemu. Udało się. Chyba jednak mam dar przekonywania.

Trasę rowerową można rozpocząć Z Lubomierza-Rzek, Koniny, Koninek, Ochotnicy i Obidowej.

Wejście do parku narodowego w gorcach

Koninki

Ja akurat trasę na Turbacz rozpoczęłam w Koninkach. Niebieski szlak, oznaczony również jako czerwony rowerowy zaprosił mnie od razu na przyjemny podjazd.

oznaczenie szlaku turbacz

Szeroka droga, przez pachnący las. Czego chcieć więcej.

leśna droga

Oznaczenia są bardzo gęsto rozmieszczone. Nie sposób się nigdzie zgubić.

oznaczenie szlaku na drzewie

Oczywiście przelotny opad zaskoczył mnie dwa razy już na samym początku.

las

Po chwili rozpoczynają się pierwsze widoki.

widok na góry między drzewami

Jadąc dalej, zza zakrętu wyłoniła się ławeczka. I jak nie zrobić sobie przerwy. Siedziałam tam jakieś 15 minut, bo nie mogłam się napatrzeć.

osoba siedzi na ławce w górach

W GPN znajduje się kilkaset gatunków roślin. Na tym odcinku trasy uwagę najbardziej przyciągały rozwijające się paprocie.

rozwijająca się paproć

Co jakiś czas na trasie są tzw. miejsca odpoczynku, również z parkingiem na rowery.

miejsce postojowe w górach

Co się podjedzie…

Po 6 km podjazdu, przyszła pora na zjazd. Wiadomo co się podjedzie…

osoba jedzie na rowerze przez las

Trzymając się szlaku zjechałam do wjazdu od strony Koniny. Zjazd był tak długi, że zdążyłam zmarznąć, ale przynajmniej delikatnie przemoczone ubrania wyschły w mgnieniu oka. W GPN jest wiele potoków, więc szum płynącej wody towarzyszy na wielu odcinkach tarasy.

górski potok

Na dole oczywiście szybkie doładowanie energetyczne, bo za chwilę zaczynam podjazd na Turbacz.

osoba siedzi na ławce

Szlak rowerowy w kierunku Przełęczy borek to tzw. kocie łby, czyli poukładane kamienie, tworzące chodnik po którym średnio jedzie się pod górę.

opona rowerowa

Chwilowo zrezygnowałam z podjazdu na rzecz spaceru i rozkoszowania się tym wilgotnym, Gorczańskim mikroklimatem.

brukowana droga w górach

W towarzystwie szumu wody spływającej z gór. To miejsce było takie świeże niczym choinka do samochodu wunder baum.

potok górski
korzenie drzew

Przełęcz Borek

Na przełęczy Borek krzyżują się dwa szlaki, niebieski i żółty. Oczywiście pojechałam żółtym w kierunku Turbacza. Żółty szlak to także część Małopolskiego Szlaku Papieskiego

oznakowanie szlaku w górach, przełęcz Borek

Jadąc spokojnie płaską idealnie gładką ścieżką, czułam, że za chwilę coś się zmieni.

osoba jedzie na rowerze

Na dalszym odcinku żółtego szlak z Przełęczy Borek, przywitały mnie niewygodne do jazdy kamienie. Ale jakoś tak dziś miałam dzień relaksacyjno-spacerowy, więc nie wywarło to na mnie wielkiego wrażenia.

kamienista droga

Czosnek niedźwiedzi

W końcu się doczekałam. Jak pamiętam z czasów szkolnych, Gorce kojarzyły mi się także z czosnkiem niedźwiedzim. A że sezon niedźwiedzi w pełni, ogromne połacie czosnku porastające zbocza, nie dały się nie zauważyć, a przede wszystkim wyczuć.

czosnek niedźwiedzi

To niesamowite jakie te liście są wielkie w porównaniu do tych co mam w ogródku.

osoba jedzie na rowerze

Oczywiście znów pogoda zaczęła się pogarszać. Przelotny opad tym razem był trochę bardziej intensywny i mniej przelotny. Szaro-burość jaka zapanowała w scenerii wymarłych drzew, była wręcz przerażająca.

drzewa

Dalsza część szlaku to przyjemny singiel pnący się delikatnie w górę, co jakiś czas szlak przecinany jest przez potoki.

ścieżka w lesie

Z lasu wyjeżdża się na wprost na Halę Turbacz, sąsiadującą z Polaną Czoło Turbacza. To w zasadzie ostatnia prosta do schroniska.

hala w górach

Nieopodal znajduje się Szałasowy Ołtarz (związany z osobą Jana Pawła II). Fota gdzieś mi umknęła.

panorama górska

Schronisko na Turbaczu

Schronisko to okazały budynek posiadający 100 miejsc noclegowych, leży poniżej szczytu Turbacza na wysokości 1283 m n.p.m. Do schroniska prowadzi bardzo malownicza ścieżka, równoległa do żółtego szlaku.

ścieżka w lesie

To już jest ten moment, kiedy czuje się zapach kawy i smak szarlotki.

schronisko na Turbaczu

O to tutaj właśnie chodzi… Tak małe rzeczy stają się istotą całego wysiłku spędzonego na ciężkich podjazdach i wypychach.

szarlotka i kawa na tle gór

Wszystkie drogi prowadzą na Turbacz

Przy schronisku znajduje się centralne skrzyżowanie szlaków górskich w Gorcach.

oznaczenie szlaków w Gorcach

I te widoki…

widok na tatry z turbacza

Turbacz

Od schroniska na Szczyt Turbacza jest ok 10 min drogi, a raczej atrakcyjnego singla z licznymi przeszkodami.

ścieżka

Po lewej rozciągają się upajające widoki na Tatry.

osoba stoi z rowerem na tle gór

Na szczycie Turbacza nie spotkałam nikogo. W takich momentach mam wrażenie, jakbym była pierwszą osobą na szczycie góry, czuję się jak odkrywca i upajam się tymi arcy-pięknymi dziełami natury, które wyłaniają się z ziemi, aż po horyzont.

Szczyt turbacza

Czas spędzony na Turbaczu to przeżywanie doznań wzrokowych, rozpościerających się z każdej możliwej strony. Oczywiście, widywałam zacniejsze widoki, ale każdy jest wyjątkowy i ma w sobie absolutną, bezwarunkową piękność.

osoba podziwia panoramę górską

Początek zjazdu z Turbacza, mimo idealnego podłoża, pozwalającego na poczucie się nieco pewniej, nie pozwala na swobodny zjazd w dół. A to za sprawą widoku na pagórki, które całkowicie zakłócają skupienie mojej uwagi.

osoba jedzie na rowerze w górach

Zwykle schody zaczynają się w górę, ale nie tym razem. Na początku są dosyć szeroko rozłożone i spokojnie można przejechać bez wybicia sobie jedynek.

ścieżka

Później są trochę wyższe i ciaśniejsze, nie jestem jeszcze tak wytrawnym jeźdźcem, dlatego wolałam się przespacerować. Poza tym perspektywa złamania obojczyka spędza mi sen z powiek.

W niższych partiach błoto nie odpuszczało. Jadąc w dół kawałki tej ciaplyty furgały na boki, obijając się o moją twarz, a przede wszystkim tyłek.

błoto w lesie

Na dalszym odcinku kończy się już błotne SPA.

oznakowanie rowerowe

Zamieniając się momentami w kamienistą rąbankę.

kamienie na ścieżce

Podążaj własnymi drogami…

Na skrzyżowaniu szlaków miałam dwie opcje. Później okazało się, że jednak tylko jedną. Nie wiem co mnie podkusiło, ale pojechałam zielonym.

oznaczenie w górach

Niekończące się schody, o nierównomiernych kształtach ciągnęły się w dół, a ja mozolnie, spacerowo schodziłam trzymając mocno złotego rumaka za kiere.

schody na szlaku

Kiedy już zgramoliłam się schodami, ukazała się ta ścieżka. Mój rower potraktował ją niczym rozpędowy pas startowy, do wzbicia się w powietrze.

polana w górach

Tenże pas, zaprowadził mnie prosto do kolejnej miejscówki postojowej. Skorzystałam na chwilę, by upoić się ostatkami Gorczańskiego słońca.

miejsce odpoczynku

Tym razem zaparkowałam rower w miejscu przeznaczenia. Opony 2.4 wchodzą na styk.

opona rowerowa

Powroty

Od Tego momentu zaczął się zjazd prosto do parkingu. Nie spieszyłam się, bo wiedziałam, że im szybciej pojadę tym szybciej będę musiała opuścić to niezwykłe miejsce. Po drodze mijam jeszcze wyciąg krzesełkowy dla introwertyków pamiętający czasy PRL. Wyciąg startuje z Koninek na Tobołów, niestety tego dnia był nieczynny, inaczej nie odpuściłabym okazji, aby przejechać się tą kultową konstrukcją.

wyciąg

Stało się. Nastał czas kiedy musiałam zakończyć moją eskapadę. Nie lubię wracać do codzienności. Zawsze zostaje krzta niedosytu, związanego z tym, że jeszcze wszystkiego nie widziałam, nie poczułam, że jeszcze tak wiele przede mną do odkrycia. Ale przynajmniej zawsze mam powód, żeby wrócić.

brudny rower

Podsumowanie

  • Stopień trudności: trasa z Koninek na Turbacz nie jest jakoś super wymagająca technicznie, natomiast nie zaszkodzi posiadać trochę kondycji, ponieważ jest co kręcić. Zjazdy są miejscami strome i kamieniste. Czerwony szlak z Turbacza w kierunku Obidowca to początkowo “schody”.
  • Należy pamiętać, że Gorce to Park Narodowy i trzeba trzymać się tylko wyznaczonych szlaków
  • Najlepsze miejsce widokowe: Hala Turbacz
  • Czas: myślę że na spokojnie pół dnia starczy, oczywiście jeśli ktoś preferuje jazdę podobną do mojej, czyli częste przystanki, wylegiwanie się na trawie, wzdychanie do widoków i tempo spacerowe.

Mapa

Góry mają magiczną moc uzdrawiania duszy…

3 thoughts on “Niezwykłe Gorce – Turbacz w roli głównej

  1. Jak zawsze świetnie przedstawione. Prawie jakbym tam był
    Na razie tylko tak. Ale że zdjęcia Ołtarza ni ma… Wiesz co. Pozdro 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *