Wiosna, ale nie do końca. Beskidzkie przedwiośnia

Wiosna w tym roku potrzebowała trochę więcej czasu, żeby zaskoczyć. Albo zima potrzebowała więcej czasu, żeby odejść. Nie wiadomo. Ale oczywiste jest, że będzie już tylko cieplej. Nastało beskidzkie przedwiośnie. Czyli wiosna, ale jeszcze nie do końca. Kiedyś były po prostu cztery pory roku i tyle, teraz mam wrażenie, że jest ich trzy razy więcej. Przed każdą planowaną porą roku jest jakieś „przed”, dopiero potem pora właściwa. No i oczywiście pory „po”. Podsumowując, obecna struktura wygląda następująco: przedzimie, zima, pozimie, przedwiośnie, wiosna, powiośnie itd… Zawsze zaczynam od zimy, bo dla mnie jest to pierwsza pora roku.

kubalonka

Dla tych, co nie wiedzą gdzie jest ten piękny Beskid, szybkie info.

Jeśli jesteś tu pierwszy raz, wszystkie informacje na temat Beskidu Śląskiego znajdziesz w pozostałych wpisach na temat tegoż pięknego regionu –>TU

Obszar Beskidu Śląskiego

Jak nazwa wskazuje Beskid Śląski, znajduje się na Śląsku. Graniczy z Beskidem Śląsko-Morawskim, Beskidem Żywieckim, Kotliną Żywiecką i Beskidem Małym.

Przebieg trasy: Wisła Nowa Osada – Wisła Malinka – Cienków Wyżni – Wisła Czarne – Kubalonka – Wisła Nowa Osada

Kształt trochę przypomina rybę, a konkretnie gupika.

Wisła – Nowa Osada

Rzadko kiedy pcham się do Wisły, mimo że jest to całkiem niezła baza wypadowa na szlaki. Skutecznie człowieka zniechęcają korki. Wisła choć słynie z wielu wspaniałych rzeczy, to w moim odczuciu na pierwszym planie stoi duży ruch uliczny i sznur samochodów leniwie przesuwających się zarówno w stronę Istebnej, jak i Ustronia. Remont drogi, który trwa odkąd pamiętam rozszerzył się także na torowisko. Samochód parkuję w dzielnicy, czy jak to się fachowo nazywa, w jednostce pomocniczej gminy miasta Wisła, osiedle nr 6.

kubalonka

Malinka

Ruszam głównym asfaltem w kierunku kolejnego osiedla Wisły. Nazwa Malinka zdecydowanie bardziej mi się podoba. W sumie to mogłabym nawet mieszkać w miejscu, które nazywa się Malinka, ale nie koniecznie w Wiśle. Malinka kojarzy mi się tak wesoło i pogodnie. Ciekawe jak bym się czuła, gdybym codziennie budziła się w miejscu, które nazywa się Malinka.

kubalonka

Tuż za skocznią narciarską Małysza, zjeżdżam na ścieżkę dydaktyczną poprowadzoną wzdłuż potoku Malinka. Kiedy spojrzysz na mapę, zobaczysz, że jest kilka opcji wejścia, tudzież wjazdu na Grzbiet Cienków, ja wybrałam po prostu drogę, którą jeszcze nie jechałam. Na początek równo wbity w ziemię ażur, dalej to zwyczajna leśna droga z mniejszą ilością kamieni po bokach, a większą w środku. Jak na pierwszy górski podjazd w tym roku całkiem nieźle mi idzie.

kubalonka

Ukazują się długo nie widziane z perspektywy dwóch kółek widoki na pagórki różnorakie, co jeden to większy i bardziej odległy, na niektórych śnieg jeszcze trzyma się twardo, na innych natomiast zanikł, zostawiając po sobie wyblakłą połać mokrej gleby.

kubalonka

Docieram do żółtego szlaku, który ciągnie się przez cały grzbiet Cienków (o tym przeczytasz TU).

kubalonka

Ruszam nieoznaczoną drogą. Jest wyjeżdżona, a co za tym idzie, często używana, więc uznałam, że do podjazdu będzie idealna.

kubalonka

Początek zapowiada się całkiem nieźle.

kubalonka

Kilkaset metrów dalej, nadal dobrze, lecz głębokie błotniste kałuże powstałe w skutek przejazdów ciężkiego sprzętu wcale nie ułatwiają.

kubalonka

Naprzemiennie krótkie zjazdy i podjazdy. Matko jak mi tego brakowało.

kubalonka

Pasmo Baraniej Góry wyłoniło się zza drzew. Ale pamiętaj patrz przed siebie, bo o spektakularną glebę nie jest trudno. Przerobiłam temat kilka razy.

kubalonka

Do górskiego widoku należy zwolnić lub całkowicie się zatrzymać. Jeśli chcesz go tylko zaliczyć szybkim spojrzeniem, może Ci się nie udać. Góry nie lubią powierzchowności. Nie lubią szybkiego zerkania i równie szybkiego westchnienia. Krajobraz trzeba poczuć dosadniej, przetrawić każdy kawałek, centymetr po centymetrze. Należy pozwolić mu się omamić.

kubalonka

Coś jednak poszło nie tak. Zjeżdżam trochę za nisko i zamiast zaplanowaną drogą, obieram zastępczą, równoległą i krótszą, lecz na niej poziomice poukładane jakby trochę ciaśniej. Zaliczam wcale nie taki krótki wypych.

kubalonka

Cienków Wyżni 957 m n.p.m.

Wreszcie docieram na ten najwyższy Cienków. Na górze altanka, była też huśtawka, ale chyba się pod kimś zarwała. Jak wspomniałam wyżej Cienków to nie jest jeden szczyt, a cały grzbiet o długości 8 km. W jego skład wchodzą trzy:
-Cienków Wyżni (957 m n.p.m.),
-Cienków Postrzedni (867 m n.p.m.)
-Cienków Niżni (720 m n.p.m.)

kubalonka

W górach najbardziej lubię widoki i przerwy na trasie. Nie mogę powiedzieć, że podjazdy to dla mnie czysta przyjemność. Mam dobrą kondycję i silne nogi, ale też sapię, dyszę i przeklinam w duchu, a czasami na głos, że znowu wymyśliłam sobie zdobycie jakiejś góry. Często mijają mnie ci, co po szlaku pędzą jak wściekli, mają atletyczne łydy godne gladiatora, gładkie i świecące w słońcu, napięte tak, że bardziej się już nie da. Podjeżdżają żwawo z miną poważną i zdeterminowaną. Ich oczy też zalewa pot, lecz oni pocą się jakby bardziej dostojnie.

kubalonka

Z Cienkowa Wyżniego można zobaczyć w całej okazałości Pasmo Baraniej Góry.

kubalonka

Dalsza część żółtego szlaku to szeroka szutrówka.

kubalonka

Z każdym zdobytym metrem przewyższenia, między drzewami pojawia się coraz więcej śniegu. Aż w końcu zajmuje całą szerokość szlaku. Właśnie tu zmienia się pora roku z przedwiośnia na pozimie. Spodziewałam się, że trochę jeszcze będzie tej biało szarej mazi, ale nie aż tyle. Jeszcze gdyby, to był ten rodzaj dobrze ubitej i w miarę przejezdnej materii, ale nie. Jest mokry, ciężki i lepiący.

kubalonka

Dopycham się to rozdroża. Odkąd pamiętam jest tu krzesełko dla krasnoludków wystrugane w pniu drzewa. W tym momencie idealne do odpoczynku i chwilę przemyśleń, czy pchać się dalej na śnieżne szutry.

kubalonka

Dalej żółty szlak leci na Gawlasi, natomiast ja odbijam w prawo na jedną ze stokówek, które ciągną się w rejonie Baraniej Góry przez ładnych kilkanaście kilometrów.

kubalonka

Myślę sobie, śnieg pewnie zalegał tylko w tym jednym miejscu, teraz już tylko będę rozkoszować się jazdą.

kubalonka

Tak szybko jak pojawiła się ta optymistyczna myśl, tak zaraz za zakrętem zniknęła.

kubalonka

Seria połaci śnieżnych przecina mi drogę przez najbliższe trzy i pół kilometra. Tutaj pokrywa jest nieco większa. Momentami wpadam dosłownie po kolana.

kubalonka

Pół jazdą, pół spacerem docieram do przecinki z niebieskim szlakiem prowadzącym na, lub z Baraniej Góry. Pierwsze kilkadziesiąt metrów wygląda jakby Baraniej zwyczajnie odeszły wody, ale jest przejezdnie i wcale nie aż tak ślisko.

kubalonka

Im niżej tym bardziej przyzwoicie, jeżeli chodzi o zawodnienie szlaku.

ustron

Dolina Białej Wisełki i Kaskady Rodła

Dolina Białej Wisełki znajduje się w Wiśle Czarne, w pobliżu Jeziora Czerniańskiego. Cała dolina ma ponad sześć kilometrów długości, a wzdłuż płynie potok Biała Wisełka z licznymi kaskadami. Kaskady Rodła składają się z około 25 naturalnych wodospadów i progów rzecznych na Białej Wisełce, na stokach Baraniej Góry. Wysokość wodospadów waha się od 0,5 – 5 m. Dwa największe znajdują się w odcinku górnym i mają 3,5 oraz 5 metrów wysokości. 

kubalonka

W internetach można wyczytać, że to jedno z najpiękniejszych miejsc w Wiśle. No czy ja wiem…? Daję max 3 w skali 1-10.

kubalonka

Piszą też, że miejsce to „znakomicie nadaje się na spacery rodzinne, nawet z malutkimi dziećmi i wózkami, ponieważ przez malowniczą dolinę prowadzi asfaltowa droga o delikatnym nachyleniu.” Wszystko się zgadza. Kiedy już po rozkosznej błotnej wyrypie, dojedziesz do asfaltu, a opony zaczynają oczyszczać się z brudu, nie zapomnij nacisnąć hamulca, wystarczy, że przechodnie dostają kawałkami błota wyrzucanymi przez bieżnik, a dzieci mają okazję zobaczyć potwora z bagien. Nie można pieszych dodatkowo stresować nadmierną prędkością.

kubalonka

Jak dla mnie niebieski z Baraniej jest trudnym szlakiem, ale jeśli zjedziesz to gwarantuję, że uśmiech z twarzy nie zejdzie długo. No może do kolejnego podjazdu.

kubalonka

Wisła Czarne 566 m n.p.m.

Z Wisły Czarne w zasadzie można już asfaltem wrócić do Wisły Malinka, zataczając koło wokół Grzbietu Cienków. Lecz trochę mi mało. Pora jeszcze młoda, dlatego decyduję się zatoczyć nieco szerszy okrąg.

kubalonka

Przełęcz Szarcula 765 m n.p.m.

Do przełęczy Szarcula podjeżdżam trawersem Zandniego Gronia. Nie ma co opowiadać. Podjazd o akceptowalnym nachyleniu i znikomym ruchu. Czas mija szybko. Po drodze pałacyki i zameczki prezydenckie, otwarte do zwiedzania, jest też knajpa, to można się zatrzymać jakby się tak człowiek zmęczył w trakcie podjazdu.

kubalonka

Kubalonka 830 m n.p.m.

Na szczycie Kubalonki jest platforma widokowa, ale gdzieś tak się schowała, że zwyczajnie ją przeoczyłam. Lecz widoki na Beskid Śląski pięknie ukazują się bez dodatkowych podwyższeń.

kubalonka

Dalsza część szlaku jest bardzo rozjeżdżona przez ciężki sprzęt. Ogólnie jest sucho, lecz jeśli trochę popada będzie jedno wielkie bagno.

kubalonka

W połowie drogi na Kozińce jest kawałek wylesionej przestrzeni. Idealne miejsce na ostatnią przerwę i przeciągnięcie wycieczki.

kubalonka

Tuż za zakrętem, ścieżka znów wpada do lasu dając jedynie prześwity niebieskości nieba.

kubalonka

Kozińce 774 m n.p.m.

Na szczycie Koźnice są dwie opcje zjazdu. Stajesz przed znakiem i zupełnie jak Neo w Matrixie wybierasz jeden kolor. Jako, że zielony szlak znam i wiem czego się spodziewać, to żółty jest mi obcy.

kubalonka

Niespełna kilometrowy odcinek żółtego szlaku ze szczytu Kozińce, okazał się być całkiem zacnym elementem dzisiejszej trasy.

kubalonka

To niesamowite, że mimo tylu kilometrów przejechanych w Beskidzie Śląskim, ciągle napotykam szlaki, których jeszcze nie znam. Oczywiście mowa tu o zaznaczonych kolorami na mapie. O drogach nieoznaczonych nawet nie wspomnę.

kubalonka

Ostatni fragment szlaku to nic innego jak asfaltowa dróżka. Takie asfalty lubię i szanuję.

kubalonka

Jednak nie było aż tak zimno. Sok, który zostawiłam w samochodzie stał się ciepłą zupą pomidorową, a to chyba znak, że na nizinach zakończyło się pozimie i przedwiośnie. MAMY WRESZCIE WIOSNĘ!

kubalonka

PODSUMOWANIE

  • Stopień trudności: trasa nie jest taka łatwa. Mowa tu o kawałku niebieskiego szlaku z Baraniej. Nie jest stromy, ale bardzo techniczny, duże kamienie i korzenie mogą dać dużo frajdy, ale także przysporzyć problemy.
  • Dystans: 27,6 km
  • Przewyższenia: 922 m up.
  • Czas: to raczej wycieczka w stylu „na szybko po robocie”
  • Oznaczenia szlaków: 10/10
  • Najlepsze miejsce widokowe: okolice Cienkowa i Kubalonki
  • Najlepszy zjazd: niebieski z Baraniej i żółty z Kozińców

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.