Niezwykła wyspa Gozo

Nie pamiętam dokładnie kiedy pierwszy raz zobaczyłam morze. Pewnie dlatego, że miałam wtedy jeszcze na sobie pieluchę z tetry i białe mało gustowne śpiochy zapinane na dwa duże guziki. Ten ogrom wody, horyzont zaginający się w łuk świadczący o kulistym kształcie planety. Morze to niekończąca się przestrzeń i niezwykła siła, którą ciężko ogarnąć w ludzkim umyśle. Wspomnienia, które są gdzieś zamazane prezentują morze jako czas spędzony niedaleko brzegu lub tuż przy nim. Ślady stóp na piasku rozmywane przez fale, maleńkie białe muszelki, zielone glony i obślizgle meduzy.

gozo

Od tamtej pory widziałam sporo mórz poczynając od Bałtyku, przez Tyrreńskie, Śródziemne, Czarne, aż po Andamańskie. Każde piękne, każde inne, każde budzące respekt i swego rodzaju lęk. Kiedy moja rowerowa przygoda jeszcze raczkowała pokusiłam się nawet o przejechanie polskiego wybrzeża od Świnoujścia aż do Helu. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że rower mtb plus bagażnik i stopka prezentuje się trochę dziwacznie. Nie wiedziałam też, jak bardzo istotne jest sprawdzenie kierunku wiatru przed porwaniem się na taką wyprawę. Teraz kiedy na twarzy mam trochę więcej zmarszczek wiem więcej…

gozo

Jeśli jesteś tu pierwszy raz odsyłam do wcześniejszego wpisu Malta na rowerze. Jak to ogarnąć. Znajdziesz tam podstawowe informacje na temat podróży na Maltę.

Dla zapominalskich

Malta to wyspiarski kraj otoczony Morzem Śródziemnym jest najdalej wysuniętym na południe europejskim państwem. Malta leży 75 km na południe od Sycylii i 240 km od północnych wybrzeży Libii. Malta to dosłownie kopalnia historycznej wiedzy. Znajdziesz tu megalityczne świątynie, drogi skalne i katakumby, które pamiętają okresy prehistorii. Są też nowsze obiekty, które i tak powstały w odległym dla nas czasie: fortyfikacje, wieże obserwacyjne, kapliczki i kościoły.

Gozo

Gozo jest drugą co do wielkości wyspą archipelagu Wysp Maltańskich. Leży zaledwie 2,5 km na północny zachód od Malty. Wyspa nie jest duża, mierzy 14 km długości i ok 7 km szerokości, czyli jest trzykrotnie mniejsza od Malty.

gozo

Mimo, że na pierwszy rzut oka krajobraz Gozo niczym nie różni się od Malty, to w trakcie przemierzania wyspy dostrzeżesz różnicę. Gozo jest mniej zaludniona, nie ma tu miejskiego zgiełku, ani dużego ruchu ulicznego, za to są urokliwe wioski i gospodarstwa ekologiczne, klify są jakby bardziej surowe i dzikie. Jeśli masz grubszy portfel możesz zatrzymać się w farmhousie, czyli luksusowej posiadłości, z dala od wszystkich i wszystkiego.

Co zobaczyć na Gozo

W internetach aż roi się od informacji co koniecznie trzeba zobaczyć będąc na Malcie czy Gozo. Wszelakie top 5, top 10, a nawet top 20. Oczywiście warto się z tym zapoznać i samemu ocenić „co akurat dla mnie jest must see”. Zostało mi nawet kiedyś zarzucone, że gdzieś tam byłam, a niczego nie zwiedziłam. Matko!

gozo

Ale czy o to chodzi w podróży? Czy koniecznie trzeba zobaczyć wszystko co jest w przewodniku, jakby to było obowiązkowe, jakby bez tego nie można było się obejść. Czy konieczne jest podążanie za grupą turystów którzy w 5 dni zwiedzają „cały kraj” oglądając te wszystkie top X.

gozo

Myślę, że zwiedzenie tzw. zabytków, zobaczenie występów w strojach ludowych, zjedzenie lokalnego żarcia w ładnej restauracji przygotowanej specjalnie na część przyjezdnych, opalanie na najpiękniejszej plaży, gdzie sztandy z przekąskami zasłaniają cały widok na morze, leżaki stoją w równym rzędzie jak chińskie wojsko podczas defilady, a śmieci wprost przyklejają się do sandału, w który wsadzona jest stopa w skarpecie – nie jest tym czego potrzebuję. Każdy powinien zwiedzać jak chce! Dlatego mam swoje, może dla niektórych mniej wyrafinowane poznawanie.


San Pawl – IL Bahar

Miejscowość San Pawl Bahar jest dla mnie punktem startowym. Zaledwie po jednym dniu jazdy po mieście, mój mózg przystosował się do lewostronnego ruchu. Powiem więcej. Zdecydowanie łatwiej jest mi się poruszać lewostronnie niż prawostronnie. Czuję się wręcz bezpieczniej jeżdżąc lewą stroną, aniżeli prawą.

Nigdy się zbytnio nie zastanawiałam dlaczego w niektórych krajach jest ruch prawostronny w innych zaś na opak, a może prawo jest na opak…? W każdym razie poczytałam, to tu, to tam i jakieś logiczne wytłumaczenie znalazłam. Większość populacji jest praworęczna, również prawe oko w tym przypadku jest bardziej używane i lepiej obserwuje drogę w ruchu lewostronnym. Podobno w krajach, gdzie jest ruch lewostronny jest mniej wypadków. Dlaczego? Ponieważ kiedy samochód ma z prawej strony kierownicę, to ręka mniej sprawna, czyli lewa odpowiada za łatwą zmianę biegów, natomiast prawa jest na kierownicy gotowa zadziałać w razie niebezpieczeństwa.

gozo

Natomiast wg rycerskich legend, dawno, dawno temu rycerze zwykle nosili swoje szable z lewej strony zbroi, aby w nagłych wypadkach było im łatwiej wyciągnąć szablę prawą ręką. Czyli wszyscy chodzili lewą stroną by móc szybko odeprzeć atak. Jednak za czasów Napoleona zaczęło się to zmieniać. Była to oznaka poniekąd kultury i pokazania, że nie ma się złych zamiarów ,,zobacz, idę prawą stroną, mam trudniej wyciągnąć szablę, nic ci nie zrobię”. Może żadna z tych teorii nie jest prawdziwa, ale zawsze warto mieć jakieś wyjaśnienie.

Wracając do trasy. Aby dostać się na wyspę Gozo muszę przejechać ok 15 km z San Pawl do portu Ċirkewwa, następnie przesiadka na prom i już jestem na Gozo. Brzmi prosto i szybko, lecz takie nie było. Tuż po przejechaniu 5 km pogoda gwałtownie się zmienia. Granatowe skłębione chmury wyłoniły się znad wzgórza, wiatr robi się bardziej niespokojny. Wszystko wskazuje na to, że będzie padać. Lecz nie jest to zwykły deszcz. Tu jak leje, to serio leje bez ściemy i wyolbrzymiania. Na początku drobne małe kropelki wody przypominające nasz wiosenny kapuśniaczek, później krople stają się większe i gęstsze, z każdą sekundą przyspieszają, powodując głośny szum, ostatni etap to strumień ciągły nieprzerywany. Po prostu woda leci z nieba jak z kranu. W ostatniej chwili udaje mi się wjechać pod zadaszenie przystanku autobusowego. Ulewa tak jak szybko się rozpętała, tak szybko się skończyła. Ruszam dalej, ale moja jazda nie trawa długo, kolejna fala wody z nieba, łapie mnie tuż przy kolejnym przystanku. Tym razem rozlało się na dłużej. Wody na ulicy z minuty na minutę przybywa, kratki ściekowe nie wyrabiają. Wkrótce znów przestaje padać, ja ruszam i znów zaczyna. Takich epizodów po drodze zaznałam kilka. Na szczęście za każdym razem miałam się gdzie schronić. Wreszcie przestaje lać na dobre.

Torri l-Ahmar

Czeka mnie dość długi podjazd ruchliwą drogą, ale na mapie dostrzegłam dróżkę, która poprowadzona jest przez ogród botaniczny. Bez zastanowienia wybieram opcję wspinaczki między kaktusami aniżeli wśród samochodów i autobusów jadących w stronę portu. Mijam Torri l-Ahmar nazywaną też Wieżą św. Agaty lub Czerwoną Wieżą. Niegdyś służyła do obserwacji obszaru pomiędzy wyspami Comino oraz Gozo, gdyż roiło się tu od piratów.

gozo

Podjazd na początku bardzo przyjemny, ale do czasu. Ścieżka po wcześniejszej ulewie zrobiła się bardzo grząska i błotnista. Ale to nie jest zwykłe błoto, to ten rodzaj, który zakleja cały bieżnik oraz całe światło między widelcem amortyzatora, a oponą. Koła zostały skutecznie zablokowane, nawet wypych nie jest możliwy. Niosę rower jeszcze kilkanaście metrów, aż nagle pojawiają się wąskie strome schody. To przeważyło szalę podjęcia decyzji o odwrocie. Wracam z powrotem na asfalt. Gliniasta maź nadal blokuje koła, więc dzielnie zaczynam obierać szybkoschnącą skorupę.

gozo

Ċirkewwa

Za jakieś 40 min minut wreszcie docieram do portu. Ku mojemu zaskoczeniu na drodze pojawia się pas wydzielony specjalnie dla rowerów.

gozo

Prom Gozo Ferry

Promy Gozo Ferry kursują średnio co 15 i 30 min. Akurat udaje mi się zdążyć na odpływający za 4 min kurs. Pokład był mokry i wtem suche już błoto osadzone na rowerze zaczyna namakać tworząc wielką brudną kałużę. Trochę było mi głupio, ale cóż pewnie i tak wkrótce deszcz wszystko zmyje.

gozo

Bilet na prom kupuje się w kasie budynku portowego, dopiero kiedy wraca się z Gozo na Maltę. Koszt takiej przyjemności to 4,65 euro plus 1,15 euro za rower.

gozo

Mġarr

Po 25 minutach prom cumuje w w miejscowości Mġarr.

gozo

Do kolejnego miasteczka jadę dróżką między polami uprawnymi. Ponad niskimi murkami ułożonymi z niesymetrycznych kamieni piaskowca, wystają olbrzymie pędy opuncji figowej.

gozo

Rozumiem, że to nie sezon wakacyjny, ale serio nie spotykam nikogo, nawet mieszkańców. Miasteczka są jakby wymarłe. Z oddali tylko słychać dobiegający rumor placu budowy, pewnie budują kolejny hotel.

gozo

Ta’ Sannat 

Przejeżdżam przez miasteczko Sannat i tu znów urzekają mnie okiennice, kołatki z paszczą lwa i bajeczne sztukaterie. O nowoczesności przypominają tylko samochody zaparkowane w ciasnych uliczkach jak sardynki w metalowej puszce.

gozo

Wkrótce zostawiam mury za plecami, ruszam w kierunku południowego wybrzeża wyspy.

gozo

Klify Ta’ Ċenċ

Asfalt zmienia się w szuter, a następnie w głazy. Docieram do Klifów Ċenċ, które widziałam z daleka będąc w Parku Majjistral na Malcie. Te wznoszące się na 120 metrów nad poziom morza klify robią piorunujące wrażenie.

gozo

Stajesz przy krawędzi i przecierasz oczy, bo trudno uwierzyć w istnienie tego miejsca. Do tego promienie słońca sprawiają wrażenie jakby skały były ze złota.

gozo

Wzdłuż klifu poprowadzona jest nieoznakowana ścieżka, która momentami nie jest najłatwiejsza. Są wysokie uskoki, które wcale nie są podobne do bikeparkowych dropów.

gozo

Czasami dróżka wiedzie tuż przy krawędzi klifu. Wrażliwi na punkcie dużych wysokości mogą mieć okazję zmierzyć się ze swoimi demonami.

gozo

Wierzchołki klifów porośnięte są głównie garigami, charakterystycznymi dla śródziemnomorskiego klimatu. Lecz zalecam uważać. Niektóre z tych roślin mają kolce i łatwo o kapcia.

gozo

Zaliczam krótki podjazd. Mam wrażenie, że to najwyżej położony fragment południowego wybrzeża, gdyż doskonale widzę klify po których przejechałam i te na które przyjdzie mi za chwilę wjechać.

gozo

W oddali dostrzegam wschodnie wybrzeże Malty zamazane deszczowymi chmurami. Udało mi się z tym deszczem nie przeczę.

gozo

Wied il-Mielaħ

Na Gozo jest specyficzne dość znane miejsce, choćby z pięknych zdjęć na Instagramie. IT-Tieqa Żerqa, a żeby było jaśniej Azure Window, Lazurowe okno. W tym przyjemnym dla oka miejscu powstało też wiele scen słynnych produkcji filmowych m.in. Zmierzch tytanów, Hrabia Monte Christo i Gra o Tron. Łuk cieszył się dużą sławą, dlatego był też dość charakterystycznym miejscem dla wyspy Gozo, przybywały tu tłumy turystów, by zobaczyć to niezwykłe zjawisko erozji morskiej.

gozo

Mówię w czasie przeszłym ponieważ owe skalne okno zawaliło się w marcu 2017 roku. Jedyne co nie powinno być powiedziane w czasie przeszłym, to tłumy turystów. Teraz przyjeżdżają by zobaczyć na własne oczy, że owej skały nie ma. Wied il-Mielaħ, które też jest mostem skalnym długo było w cieciu popularnego Azure Window. Może teraz bardziej zyska na popularności.

gozo

Ras il-Wardja

Ciekawostką jaką napotykam na przylądku Ras il-Wardja są wykopaliska archeologiczne. Miejsce to podobno było zamieszkałe już w epoce brązu, czyli w 1500 r. p n.e. Znajdują się tu też pozostałości punicko-rzymskiego sanktuarium, które odkryto dopiero w latach sześćdziesiątych, czyli wcale nie tak dawno. Nie schodzę niżej zobaczyć dokładnie, gdyż nie ma już co oglądać. Odkąd teren ma prywatnego właściciela odkrycia archeologiczne są w opłakanym stanie. Nasza cywilizacja serio niesie zniszczenie.

gozo

Krajobraz tak bardzo mnie zaczarował, że zapominam o zrobieniu przerwy na jedzenie, co jest naprawdę dla mnie nietypowe. Siadam na skraju klifu. Tylko ja morze i czekolada. Reszta świata nie istnieje. Mam wrażenie, że im dłużej będę patrzeć na piękne rzeczy tym dłużej zostaną w pamięci z tą samą emocją jaka jest w danej chwili. 

gozo

Panwie solne

Panwie solne, nazywane są też basenami solankowymi. Produkuje się w nich sól z wody morskiej. Panwie wyglądają jak małe kwadratowe baseniki wyżłobione w przybrzeżnych skałach, położone jeden obok drugiego. Panwie napełnia się wodą morską i poddaje procesowi odparowania wody w wyniku czego powstaje sól.

gozo

Ta tradycyjna metoda pozyskiwania soli morskiej przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Na Gozo największe skupisko panwi jest na północy, ale na mojej trasie południowym wybrzeżem też można je spotkać.

gozo

Ix-Xlendi

W oddali widać kaskadowe pola uprawne i zabudowania. To znak, że cywilizacja już blisko. Wioska Xlendi jest jednym z miejsc na Gozo usytuowanym w zatoce przypominającej norweski fiord. Mogłabym tu nawet zamieszkać na jakiś czas. Cudownie byłoby obudzić się rano, wypić poranną kawę wśród tych wszystkich cudów.

gozo

Ścieżka pnie się w górę na kolejne urwiska, lecz ja powoli zawracam z lekkim niedosytem.

gozo

Na drogę powrotną funduję sobie nieco inny krajobraz – przybrzeżne wioski. Na Gozo widok w stronę lądu jest o wiele bardziej płaski niż na Malcie. Jedyne wystające elementy, to wieże licznych kościołów, na tle pól uprawnych tworzących mozaikę odcieni brązów i zieleni.

gozo

Znów udaje mi się zdążyć akurat na odpływający prom.

Tuż po zachodzie słońca wracam do San Pawl – IL Bahar. Na zwiedzanie Gozo w planach miałam przeznaczyć dwa dni. Lecz pogoda skutecznie zepsuła mi plany. Do tego przez poranny deszcz mój dzień znacznie się skrócił. Na tej małej wyspie jest tak wiele pięknych cudów natury, że nie sposób przejechać obojętnie obok żadnego z nich. Ale dzięki temu Gozo wpadło na moją listę miejsc do których wrócę.

gozo

Jaki ten dzień był DOBRY🙏

Podsumowanie

To nie jest zwyczajna trasa rowerowa. Jest wiele utrudnień choćby kolczasta roślinność, wielkie skały i uskoki. Momentami jazda nie jest możliwa, więc szczerze powiem, że jest ciężko, ale wykonalnie. To ile czasu poświęcisz na Gozo jest twoją indywidualną sprawą, jeśli nie wzrusza Cię krajobraz, to z pewnością ogarniesz ją całą dookoła. Ale jeśli tak jak ja, co chwilę wzdychasz i podziwiasz w bezruchu naturę, będzie ciężko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.